Zapomniane koło zapasowe

Wozimy je z tyłu samochodu, w dole bagażnika, pod podwoziem czy też na tylnej klapie – w zależności od modelu jakim się poruszamy. Ale ono zawsze jest, a w zasadzie powinno być i na dodatek choć nie chcemy go używać musi być zawsze w najlepszym porządku. Koło zapasowe – bo o nim mowa jest w samochodzie tak samo istotne jak apteczka. Nie powinno się bez niego ruszać, bo tak naprawdę nikt nigdy nie wie, kiedy przyjdzie go użyć. Koło zapasowe dla zwykłego kierowcy niewiele różni się od pozostałych. Znawcy motoryzacji rozróżniają jednak aż trzy rodzaje tych kół. Pierwsze to tzw. koło dojazdowe, o wąskiej oponie. Wizualnie widać różnicę pomiędzy tymi powszednimi a tym awaryjnym. Jest oznaczone żółtą kropką – nalepką, która informuje o dopuszczalnej prędkości z jaką można jechać. Drugi typ to pełne koło zapasowe, wierna kopia pozostałych kół. Trzecia opcja może nieco dziwić, bo nie w rzeczywistości nie jest kołem, a jest tak traktowana. To zestaw naprawczy z pianką do uszczelniania małych przebić w oponie. Taki zestaw reperuje zepsute koło, ale tak czy inaczej trzeba je czym prędzej oddać do wulkanizacji. Z zestawem naprawczym dobrze jest się zaznajomić wcześniej, a nie dopiero wtedy kiedy staje się w obliczu awarii. Koło zapasowe nie może zostać w garażu bo przeszkadza i zajmuje zbyt wiele miejsca. Oczywiście nikt nie wręczy nam mandatu jeśli go nie mamy, ale za to ogrom problemów i horror jaki możemy sobie przez swoją głupotę zafundować przemawia jednoznacznie za tym, żeby po prostu je mieć.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.